Poznański rynek nieruchomości oferuje kupującym wiele możliwości. W jedenastu (Białystok, Bydgoszcz, Częstochowa, Gorzów Wielkopolski, Kielce, Łódź, Olsztyn, Opole, Poznań, Rzeszów i Zielona Góra) spośród dwudziestu miast analizowanych przez portal za takie lokale trzeba zapłacić średnio nie więcej niż 1500 zł. W pozostałych miejscowościach średnie stawki są już wyższe – w Krakowie i Wrocławiu wynoszą ok. 1740 zł, w Gdańsku i Gdyni ok. 1650 zł, w Lublinie 1620 zł, a w Katowicach 1590 zł. Warszawa jest jedynym spośród analizowanych miast, gdzie średnia cena najmu 2-pokojowego M przekracza 2000 zł i wynosi 2130 zł. Klienci zdeterminowani do tego, aby taki lokal wynająć taniej, znajdą również mieszkanie za ok. 1500-1600 zł – oczywiście w gorszej lokalizacji oraz niższym standardzie.

Załatwia to kilka problemów, z problemem bańki na rynku nieruchomości na czele. Jeśli miałbym w jakiś interes w PL poważnie zainwestować, to kupiłbym ziemi w cichym miejscu, niedaleko większego miasta, nasadził drzew, zorganizował camping i nastawił się na całorocznych klientów, którzy zostaną wyeksmitowani z nieruchomości zakupionych na kredyt. Ten rynek ma w Polsce przyszłość, szczególnie jeśli popatrzyć na stosunek średnich zarobków do ceny średniego metra kwadratowego. Być może, pewnie jest podobnie jak z najmem okazjonalny ( właściciele proponują, ale mało kto się godzi )i jeżeli już to dotyczy to nieruchomości segmentu Premium, willi, apartamentów a nie zwykłych mieszkań.

Rynek nieruchomości to branża przynosząca każdego roku ogromne zyski, nawet mimo czasem bardzo wysokich cen mieszkań ludzie decydują się na ich zakup, biorąc kredyty nawet na trzydzieści i więcej lat. Przeglądając ogłoszenia agencji nieruchomości w gazetach czy w internecie, często ciężko jest znaleźć wytłumaczenie tego, dlaczego ceny mieszkań, które nie odznaczają się niczym szczególnym, a ich komfort i stan techniczny jest po prostu nie do przyjęcia, kosztują tyle pieniędzy. Właściciele mieszkań doskonale zdają sobie sprawę z tego, że popyt na nieruchomości stale rośnie, a obecna sytuacja na rynku daje im możliwości do tego, aby ustalić zawyżoną cenę, zmuszając tym samym młodych ludzi szukających swojego miejsca do zamieszkania do zadłużania się na wiele lat już na początku swojego samodzielnego życia. W Polsce jest to Narodowy Bank Polski (NBP).

Jakkolwiek jest to ogólny schemat i w rzeczywistości rzadko występuje w stanie czystym, możemy go jednak odnieść także do nieruchomości i prześledzić jedną z dróg dzięki której nieruchomości uzyskują status zabytków, co ułatwia im stawanie się dobrami z kategorii „trwałych”. Przykłady chociażby z terenu Krakowa można by mnożyć, poczynając od dyskusji związanych z wyburzeniem murów miejskich w pierwszym dwudziestoleciu XIX wieku, poprzez zainteresowanie walorami budynków secesyjnych w latach 70-tych i 80-tych XX wieku, na uznaniu potrzebyXIX wiecznych budowli przemysłowych czy poaustriackich fortyfikacji i urządzeń twierdzy Kraków kończąc. W czasach nam współczesnych możemy obserwować podobne zjawisko, tym razem w odniesieniu do budynków należących do fortyfikacji Twierdzy Kraków wznoszonej przez austriaków w okresie od 1846 roku do I Wojny Światowej. W ten sposób Kraków utracił większość najwartościowszych fortów.

Jeżeli rynek jest bardziej przejrzysty, można dokładniej wpasować się w potrzeby klienta ze swoją ofertą, więc korzyść jest po obu stronach. W przeciwieństwie np. do maszyn, czy tym bardziej aktywów finansowych, nieruchomości nie jesteśmy w stanie przenieść i sprzedać gdzie indziej. Prowadzimy w NBP badanie rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych od wielu lat. Dane publikowane są jako średnie – w sposób który uniemożliwia wyodrębnienie informacji poszczególnej nieruchomości oraz respondencie. By móc sprowadzić je do wspólnego mianownika musimy mieć szczegółowe dane tych mieszkaniach, czy nieruchomościach komercyjnych.